Marketing, Web biznes    |       |    Sierpień 6, 2013

MARKETING AUTOMATION robi różnicę. Czyli 5 przykładów na świetny EMAIL MARKETING

marketing automation robi roznice - small

marketing automation robi roznice - small

Mówi się (znaczy się sprzedawcy i marketingowcy z firm sprzedających usługi email marketingowe mówią), że jedna złotówka zainwestowana w email marketing daje 46zł zwrotu. Direct Marketing Association tak powiedziało, więc ludzie z branży chętnie te badania przytaczają.

Nie wnikam w te liczby. Nie chcę wchodzić w buty ludzi dużo mądrzejszych w tej materii ode mnie. Nie kłócę się, czy tak jest, czy tak nie jest. Zapewne tak jest. Oczywiście pod kilkoma dość istotnymi warunkami.

M.in. pod warunkiem, że:

  • mamy odpowiednio dużą bazę odbiorców
  • mamy odpowiedniej jakości bazę odbiorców
  • działamy w odpowiedniej branży
  • sprzedajemy naprawdę dobre produkty
  • sprzedajemy nasze produkty w odpowiednich cenach
  • wysyłamy nasz mailing w odpowiednim czasie (dniu i godzinie)
  • wysyłamy odpowiednio zbudowane (i sprofilowane) wiadomości

Pewnie warunków jest więcej i chętnie Wam je przytoczą specjaliści (choćby na przykład z GetResponse‚a).

Ja nie o tym jednak chciałem dzisiaj mówić. O tym, że email marketing jest potężnym narzędziem marketingowym i sprzedażowym wiemy raczej wszyscy. Do korzystania z tego typu formy komunikacji nie trzeba chyba nikogo przekonywać.

Ja jednak chciałem dziś o czym innym wspomnieć… o pewnej formie email marketingu, spotykanej coraz częściej i zdecydowanie mogącej robić różnicę.

Marketing automation

Marketing automation to – w moim rozumieniu – automatyzacja procesu komunikacji z klientem/czytelnikiem/użytkownikiem. Albo inaczej… automatyczne reagowanie na to, co robi (lub czego nie robi) użytkownik w naszym serwisie.

Na przykład:

  • Użytkownik się zalogował? Wysyłamy mu maila z video tutorialem
  • Klient od tygodnia nie wrócił do sklepu? Wysyłamy mu maila ze zniżką na produkty w naszym sklepie
  • Miesiąc temu wygasło klientowi konto? Wysyłamy mu maila z informacją o nowościach w systemie i kodem promocyjnym na pierwszy miesiąc korzystania z niego

Oczywiście marketing automation to znacznie więcej niż to co powyżej. A nawet znacznie więcej niż email.

Jednak ja głównie na tym właśnie skrawku marketing automation chciałbym się skupić, gdyż to jest ten element, który w chwili obecnej ciekawi mnie najbardziej.

A ciekawi mnie za sprawą kilku maili, których byłem odbiorcą, a które chciałbym Wam pokazać…

SlideShare – Congrats on reaching 1000 views

Takiego oto maila otrzymałem od SlideShare‚a gdy w pewnym momencie dwa lata temu moje prezentacje na SlideShare osiągnęły poziom 1000 odwiedzin.

SlideShare - marketing automation

Piękne? Piękne.

Nie dość, że pogratulowali (dziękuję!), to jeszcze dali mi zniżkę na konto PRO (a ja dzięki temu poczułem znaczny napływ punktów do lansu, bo wygląda na to, że kupon dostałem dlatego, że jestem popularny – czytaj mam 1000 viewsów). Świetne posunięcie!

Zlotewyprzedaze.pl – Tęsknimy za Tobą!

Gdy zbyt długo mnie nie było na zlotewyprzedaze.pl, takim oto mailem zostałem zaszczycony:

Zlotewyprzedaze.pl - marketing automation

Już nie czepiajmy się szczegółów (z personalizacją to im nie wyszło)…

Zniżka była. A że w międzyczasie zdążyłem zapomnieć czym ten serwis w ogóle jest, to z przyjemnością tam wróciłem, aby sobie go przypomnieć i (może) poszukać czegoś do kupienia.

Dropbox – Congrats! You’ve got Dropbox albums!

Niewiele ma to wspólnego z czystym marketing automation (nie była to raczej reakcja na moje zachowanie), ale jednak sam sposób komunikacji ze mną bardzo mi się podoba…

Dropbox wypuszcza nową funkcjonalność i informuje mnie o niej w ten sposób:

dropbox marketing automation

Bardzo przyjemnie.

9gag – We’re sorry

To też typowym marketing automation nie jest, ale również – moim zdaniem – warte jest wspomnienia w tym miejscu.

9gag wysłał dwa razy tego samego maila. A następnego dnia przepraszał w taki oto sposób:

9gag marketing automation

Przeprosiny przyjęte.

SaneBox

Na koniec pozostawiam mistrza nad mistrzów. SaneBox potrafi zrobić z mailami tyle, co Messi z piłką do kopania. A kto wie, czy nie jeszcze więcej…

Spójrzcie choćby na historię maili od nich:

sanebox marketing automation

Najpierw delikatnie… wskazówki i bieżące/codzienne maile z wynikami ich działań.

Później mnie przekonują do tego, jacy są świetni (ile to dzięki nim czasu zaoszczędziłem).

Dalej starają się mnie zatrzymać na wszelkie możliwe sposoby (trial mi się kończy, już nie jestem w SaneBoxie, jakim cudem sobie radzę bez nich).

Nie udało się? To próbują uderzyć w nutkę sentymentalną (tęsknią za mną).

Dalej nic? To może kasą mnie przekonają do powrotu? (dają mi $5 na konto).

Piękna sprawa.

A na koniec – choć nie było to pewnie stricte powiązane z wcześniejszymi moimi działaniami (bo pisali na inny adres) – pokonali mnie całkowicie.

Dostałem maila od konkretnej osoby (od pracownika SaneBoxa, nie od firmy) z rocznym trialem. Mail o treści:

sanebox - 1 year trial

Zaś po wejściu na kupon widzę:

sanebox - komunikat

Mistrzowie!

Już wiecie czemu marketing automation tak mnie zachwyca? Rozumiecie jaki potencjał w tym drzemie?

Ja jestem osobiście oczarowany.

A jak Wam się to podoba? Może znacie jakieś ciekawe case’y z tym związane? Podzielcie się.

Karol Zielinski
Karol Zielinski
Przedsiębiorca, manager, bloger, facet, mąż i ojciec. Przeważnie zaangażowany w więcej projektów, niż powinien. CEO w PayLane, twórca Squidility, bloger piszący m.in. w Miedzy5a6 i Nodalej.pl.

W socialach: Twitter, Facebook, , LinkedIn, Slideshare.